browser icon
You are using an insecure version of your web browser. Please update your browser!
Using an outdated browser makes your computer unsafe. For a safer, faster, more enjoyable user experience, please update your browser today or try a newer browser.

Kamea – Messalina złotnictwa

Posted by on 3 marca 2014

 

Vintage to styl opierający się na czerpaniu z trendów (teoretycznie) przebrzmiałych czy na mieszaniu różnych, modnych przed kilkoma dekadami konwencji. W dekoratorstwie największym wzięciem cieszą się meble, faktury i dodatki z lat 50. Trendseterzy „ubraniowi” forsują z kolei stylizacje będące miszmaszem stylu grunge, disco i hippie. Jubilerstwo idzie o krok dalej. A raczej – cofa się jeszcze mocniej. Bo, jeśli chodzi o biżuterię, największą gwiazdą wśród dodatków vintage jest ozdoba sprzed jakichś dwóch tysięcy lat…

Kamea – a o niej oczywiście mowa – to rodzaj gemmy, czyli dekoracyjnego, szlachetnego lub półszlachetnego, obowiązkowo owalnego kamienia ozdobiono reliefem. Mimo że jako pierwsi kamee wytwarzali Babilończycy, to – na fali historycznych migracji – największą sławą ta niezwykła ozdoba cieszyła się w Starożytnej Grecji i Starożytnym Rzymie.

 

Antyczna brosza

Przyjmuje się, że jako pierwsi kamee zaczęli wytwarzać Babilończycy. Piękne, gustowne, wykonywane z dwukolorowych kamieni ozdoby przedstawiające popiersia urodziwych kobiet spodobały się też Fenicjanom. Kamee – samo określenie pochodzi od arabskiego słowa „kamma”, czyli garb, wypukłość –

pokochali też Grecy, którzy umieszczali w nich sceny mitologiczne, symbole religijne czy florystyczne detale.

Tazza Farnese

Fot. 1. Tazza Farnsese
zdjęcie na licencji Public Domain, autor Ana al’ain

Uwielbiała je Kleopatra i – co za tym idzie – Marek Antoniusz. To Rzymianie zresztą, cieszący się zasłużoną opinią największych hedonistów świata starożytnego, zmienili kształt tych wyjątkowych ozdób. Kamee w ich wersji nie były jedynie hołdem dla mitologicznych przypowieści, pięknych kobiet i cudów natury, ale kolejnym sposobem na uwiecznienie wizerunku cesarza.

 

Od początku, do wyrobu kamei wykorzystywano kamienie różnobarwne. Szalonym wzięciem cieszyły się onyksy, agaty i karneole, które – przez wzgląd na ich dwuwarstwowość – zamieniano w prawie że wielowymiarowe obrazy o wyraźnie zaznaczonej linii rzeźby i tła. Sporym powodzeniem charakteryzowały się też kamee wykonywane z muszli czy koralu (materiałów powszechnie dostępnych) lub składane z dwóch kamieni o różnych barwach.

Wielka Kamea Francji

Fot. 2. Wielka Kamea Francji
zdjęcie na lic. GNU

W czasach starożytnych kamee sprawdzały się w roli naszyjników, spinek czy kolczyków. Wraz z nastaniem wieków średnich moda na te wyjątkowe ozdoby przeminęła. Ponowny renesans zafundował kameom (nomen omen) renesans, a więc epoka czerpiąca pełnymi garściami z artystycznego dziedzictwa antyku. To właśnie wtedy kamee wróciły do łask i zaczęto je na nowo wykorzystywać do wyrobu biżuterii (zwłaszcza pierścieni, naszyjników i bransolet). Dekoracyjne, miniaturowe rzeźby służyły także jako medaliony i pieczęcie – także królewskie. Największym powodzeniem cieszyły się oczywiście kamee starożytne (a przynajmniej sprzedawane jako „antyczne, cudem ocalałe”), przedstawiające wizerunki mitologicznych bogów. Na fali fascynacji antykiem – i na cześć tych niezwykłych, rzeźbionych ozdób – dziewczynki nazywano imieniem Gemma.

Kolejny etap rozwoju kamei to barok. W tej zdobnej epoce kamee umieszczano na broszach i wachlarzach, które uznawano za najbardziej wytworne ozdoby. Kamee wykonywano w złocie i  ozdabiano je rubinami.

Także w formie broszy kamee wieńczyły żaboty i kołnierze dziewiętnastowiecznych elegantek. Szczególną popularnością cieszyły się wówczas kamee wytwarzane techniką cameo habille – polegającą na wykonywaniu w powierzchni dużego kamienia reliefu z wizerunkiem ludzkiej głowy i ozdabiania go naszyjnikiem lub kolczykami przybierającymi formę małych kamei.

Kres sławy kamei (na szczęście pozorny) nastąpił w XX wieku, kiedy to w obliczu wojen i idącej za nimi fali zniszczenia rzucająca się w oczy, duża i kojarząca się z luksusem biżuteria przestała być (mówiąc delikatnie) mile widziana.

 

Messalina złotnictwa

O wartości kamei nie świadczy (jedynie) materiał z którego jest ona wykonana. Tym, co najbardziej w tych niezwykłych ozdobach pociąga jest kunszt i precyzja z jaką wyrzeźbiony został relief. Za najpiękniejszą kameę świata uznaje się Tazza Farnese – domniemana własność Kleopatry, wykonana na polecenie któregoś z ptolomejskich władców Egiptu. Ta wyjątkowa, pochodząca z I wieku przed naszą erą i znajdująca się obecnie w zbiorach Muzeum Narodowego w Neapolu gemma ma kształt talerza o średnicy aż 20 centymetrów i ozdobiona jest (dwustronnie) między innymi wizerunkiem sfinksa i przerażającego gorgonejona.

Kolejna, wyjątkowa kamea to Gemma Augusta – nieregularna, wykonana z biało-czarnego onysksu arabskiego na początku I wieku naszej ery. Największa znana współcześnie gemma starożytna to natomiast wielka kamea Francji. Powstała najprawdopodobniej w Rzymie i wykonana z liczącego aż pięć warstw sardonyksu ozdoba mieści na powierzchni 31×26,5 cm kilkanaście postaci – utożsamianych między innymi z Tyberiuszem i Liwią, Aleksandrem Wielkim, Apollo, Augustem czy Kaligulą.

Gemma Augusta

Gemma Augusta
zdjęcie na lic. GNU

Kamee, mimo że wywodzące się ze świata starożytnego, ozdabiano także wizerunkami postaci biblijnych. Jedna z nich – wykonana z czarnego onyksu na zamówienie włoskiego mecenasa sztuki Lorenzo de’Medici i znajdująca się dzisiaj w zbiorach londyńskiego British Museum – przedstawia Noego schodzącego (w towarzystwie rodziny i zwierząt) z pokładu arki na ląd.

Wśród licznych, antycznych kamei jest też gemma owiana złą sławą. Piękna kamea ukazuje profil Valerii Messaliny w towarzystwie dzieci – Brytanika i Oktawii. Piękna żona imperatora Klaudiusza okryła się wyjątkową hańbą. Znana z okrucieństwa i wyjątkowego „wyzwolenia cielesnego” władczyni nazywana była cesarzową-kurtyzaną. Krytykował ją Tacyt, a mistrz Bułhakow obsadził ją w roli jednego z gości balu u Szatana. Posądzano ją o urządzanie orgii, prowadzenie w pałacu domu publicznego, skazywanie na śmierć nobilów, którzy nie chcieli zostać jej kochankami i wymykanie się z carskiej sypialni pod osłoną nocy tylko po to, by zaspokajać swoje żądze w okolicznych burdelach. Legenda głosi, że Messalina stanęła nawet w konkury z najsłynniejszą w Rzymie kurtyzaną. Mimo że wygrała zakład i przyjęła w jedną noc aż 25 mężczyzn – nadal nie była zaspokojona.

Messalina

Fot. 4. Messalina
zdjęcie na lic. GNU

Intrygantka, okrutnica, nimfomanka i działająca z zimną krwią morderczyni została – ku uciesze poddanych – stracona. Po śmierci Messaliny ostentacyjnie zburzono posągi przedstawiające jej wizerunek, a Klaudiusza zmuszono do rychłego ślubu z największą rywalką nieżyjącej Valerii. Wydawać by się mogło, że historia cesarzowej rzymskiej będzie postrzegana przez pryzmat jej niepohamowanych obsesji i wynikających z nich konsekwencji. Nic bardziej mylnego! Messalina wróciła na salony za sprawą nowożytnych pisarzy i malarzy, dla których jej krwawe perypetie i wyuzdanie stały się ogromnym natchnieniem! Dodatkowo, uroda Valerii została uwieczniona w formie zjawiskowej kamei – kopiowanej nieskończenie wiele razy, uznawanej za gemmę wzorcową, w idealny sposób ukazującą kobiece piękno.

 

Antyczne retro

Kamee ukazujące wizerunki pięknych kobiet – w tym słynnej Messaliny – wracają do łask. Na fali mody vintage dekoracyjne gemmy znów są gustownym, pożądanym dodatkiem i obiektem kultu.

Kamee najpiękniejsze to wciąż te wykonane z onyksu, sardonyksu i karneolu, wyrzeźbione ręką sprawnego rzemieślnika. W wersji ekonomicznej gemmy wytwarza się także z plastiku i utwardzanego wosku. Na coraz większej popularności zdobywają też ozdoby wykonywane własnoręcznie – ze skóry, paciorków, muliny, filcu czy kolorowych żyłek.

Niezależnie od materiału czy wizerunku uwiecznionego na gemmie – jedno jest pewne: kamee to ozdoby ponadczasowe, prawdziwe cesarzowe wśród biżuteryjnych dodatków. Jeśli przypadkiem wyjdą z mody to tylko po to, aby za jakiś czas (ot, za dwa tysiące lat) znów przebojem wtargnąć na salony.

 

Tekst: Anna Kunicka

 

Licencje zdjęć:

Fot. 1. Tazza Farnsese (zdjęcie na licencji Public Domain, autor Ana al’ain)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Tazza_Farnese.jpg
 Fot. 2. Wielka Kamea Francji (zdjęcie na lic. GNU)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Great_Cameo_of_France_CdM_Paris_Bab264_white_background.jpg
Fot. 3. Gemma Augusta (zdjęcie na lic. GNU)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Kunsthistorisches_Museum_Vienna_June_2006_031.png
Fot. 4. Messalina (zdjęcie na lic. GNU)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Cameo_Messalina_Cdm_Paris_Chab228.jpg
 
 
 
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *