browser icon
You are using an insecure version of your web browser. Please update your browser!
Using an outdated browser makes your computer unsafe. For a safer, faster, more enjoyable user experience, please update your browser today or try a newer browser.

Fabergé – światowe złotnictwo zrobione w jajo

Posted by on 18 września 2013


Przez długie tysiąclecia świat zadawał sobie pytanie: co było pierwsze – jajko czy kura? Po 1884 roku dylemat ten stracił na ważności i przestał zaprzątać umysły największym myślicieli. Wszystko stało się jasne! Bo pierwszym okazał się być Peter Carl Fabergé – twórca najsłynniejszych, biżuteryjnych jaj, który konserwatywne lobby jubilerów zrobił w… jajo!

 

Piękne, bogato zdobione jaja to mroczny obiekt pożądania najbogatszych kolekcjonerów, którzy są w stanie zapłacić każdą cenę za najbardziej wartościowe okazy. O tym, jak bardzo ważne są jaja Fabergé świadczy też gigantyczna liczba ich kopii tworzonych rękami coraz sprawniejszych fałszerzy. Najważniejsze w tym całym zamieszaniu jest jednak to, że charakterystyczne cacuszka to klasa sama w sobie. Jaja wzbudzają podziw największych amatorów luksusowej biżuterii, a wystawione na muzealnych ekspozycjach –  przyciągają tłumy odwiedzających, którzy na własne oczy chcą się przekonać na czym polega magia bogato zdobionych, z pozoru tylko niewinnych, carskich pisanek.

 

Jaja godne Najjaśniejszego

 

Tego, że dekoracyjne, biżuteryjne jaja osiągną status legendarnych nie spodziewał się zapewne nikt. A na pewno nie Peter Carl Fabergé, który w 1884 roku poproszony został przez cara Aleksandra III o stworzenie wyjątkowego, wielkanocnego prezentu, który – złożony na ręce carskiej małżonki – miał być zarówno świątecznym podarkiem, jak i symbolem upamiętniającym dwudziestą rocznicę ślubu.

Jajo Katarzyna Wielka

Fot 1. Jajo Katarzyna Wielka
Zdjęcie licencja CC

Peter Carl Fabergé wywiązał się z zadania wyśmienicie. Specjalnie dla carycy Marii Fiodorowny przygotował wyjątkowe jajo – dekoracyjnie, emaliowane, ozdobione ogromną ilością drogocennych materiałów. Wykonane z macicy perłowej, kości słoniowej, złota i licznych kamieni szlachetnych jajo zachwyciło nie tylko carską małżonkę, ale i samego władcę, który – po rozkręceniu jaja – odkrył, że w środku tego drobnego arcydzieła znajduje się… szczerozłote żółtko! A w żółtku – złota kura, w której wnętrzu umieszczona została miniaturowa, wysadzana perłami i diamentami korona oraz drogocenny wisior z rubinem.

Piękne jajo było więc – z jednej strony – symbolem zmartwychwstania Jezusa, z drugiej – hołdem dla czci carycy, a z trzeciej – nawiązaniem do tradycyjnej, rosyjskiej kultury. Biżuteryjna matrioszka spełniała finalnie o wiele więcej zadań niż car założył. Nic więc dziwnego, że władca zakochał się w jaju o tego stopnia, że postanowił podobnymi prezentami obdarzyć licznych najbliższych, a samego  Petera Carla Fabergé – mianować nadwornym jubilerem!

 

Ulubieniec Romanowów i rewolucyjny banita

Zamawianie świątecznych, dekoracyjnych jaj stało się wkrótce w carskiej rodzinie niepisaną, coroczną tradycją. Wzrost zainteresowania tymi cudeńkami nie obniżył jednak – jak mogłoby się wydawać – ich wartości. Fabergé okazał się być bowiem mistrzem niezwykle pomysłowym, czerpiącym inspiracje nie tylko z rosyjskiej tradycji, ale i z aktualnych wydarzeń – takich jak otwarcie kolei transsyberyjskiej.

Niezależnie od konwencji, filozofia jaja pozostała niezmienna. Kształt i forma dekoracyjnego cacuszka owiana była do ostatniej chwili wielką tajemnicą. Mistrz  Fabergé nie ulegał nawet prośbom cara, który wielokrotnie błagał go o zdradzenie, jaki kształt będzie miało tegoroczne jajo. Jubiler zwykł ponoć na takie zaczepki odpowiadać oziębłym „Wasza Wysokość będzie zadowolony”. I za każdym razem jego słowa okazywały się być prorocze!

Jajo 2

Zdj. 2. Jajo Faberge
Zdjęcie na licencji CC, autor Carlos Octavio Uranga

Uroda carskich jaj była wyjątkowa. Nic więc dziwnego, że sława otaczająca wyjątkowe wyroby Fabergé wyszła daleko poza granice Rosji. Już w 1900 roku jaja zaprezentowano (z wielkim sukcesem) na paryskiej Wystawie Światowej. Ekspozycja cieszyła się ogromnym powodzeniem, Fabergé zyskał międzynarodową sławę, a jego jaja zaczęły być zamawiane także przez niemieckich czy francuskich milionerów, w tym – przez samego Alfreda Nobla!

Niezależnie od popularności, dekoracyjne jaja wciąż kojarzono przede wszystkim z Romanowami, z którymi jubiler związał się nie tylko zawodowo, ale i prywatnie. Do wybuchu Rewolucji Październikowej  Fabergé wykonał dla nich 54 wyjątkowe, tematyczne jaja, z czego większość (po 1917 roku) zaginęła i otoczona została legendami. Ponurymi i makabrycznymi.

Jedna z nich głosi, że córki ostatniego cara Mikołaja II – w chwili śmierci z rąk uzbrojonych po zęby bolszewików – miały na sobie gorsety wypchane cudem ocalonymi z rozgrabianego majątku kosztownościami. Wśród nich były słynne jaja, które zadziałały jak kamizelki kuloodporne i uchroniły dziewczęta przed śmiercią. A przynajmniej – uchroniły chwilowo, bo córki cara zostały potem bestialsko dobite bagnetami.

Pogłoski o cudownym ocaleniu córek Mikołaja II są niestety nieprawdziwe. W Jekaterynburgu zgładzona została ogniem bolszewickiego szwadronu śmierci cała, carska rodzina. Związany z nią Fabergé nie mógł trwać obojętnie w przejętej przez rewolucjonistów Rosji. Kiedy bolszewicy zajęli jego pracownię –  mistrz zdecydował się  uciec najpierw do Niemiec, a później  do Szwajcarii. Wkrótce dotarła do niego żona Augusta, która zbiegła z Rosji wraz z synem i – żeby dostać się do męża – przejechała saniami przez śnieżne lasy Finlandii. Pozostali dwaj synowie Petera Carla przedostali się przez zamarzniętą Zatokę Fińską i osiedli na stałe w Paryżu.

Jajo 3

Fot. 3. Jajo Faberge
zdjęcie na licencji CC, autor fossilmike

Mistrz  Fabergé zmarł na bezpiecznym, neutralnym, szwajcarskim gruncie trzy lata po rewolucji, a jego spadkobiercy sprzedali  prawa do marki nowym właścicielom, którzy – o dziwo – nie zdecydowali się kontynuować dzieła wielkiego jubilera. Carskie jaja odeszły do historii. Przynajmniej teoretycznie…

 

Odrodzenie legendy

Przez lata słynne i prestiżowe niegdyś nazwisko jubilera próbowano rozmienić na drobne. O jajka zabijali się na aukcjach słynni celebryci, a hasłem  „Fabergé” promowano znaną, sprzedawaną w tandetnej, plastikowej buteleczce wodę toaletową „Brut”. To bolesna degradacja – zwłaszcza, że pracownia Fabergé (założona przez Gustawa, ojca Petera Carla) prowadzona była wcześniej w Sankt Petersburgu od lat 40 XIX wieku!

O podtrzymanie legendy zaczęli walczyć – z jednej strony – możni władcy (królowa Elżbieta zdobyła aż trzy jaja, które do dzisiaj znajdują się w jej kolekcji) oraz potomkowie mistrza Fabergé. Ci ostatni – reprezentowani przez Tatianę i Sarę  Fabergé – zdecydowali się nawiązać współpracę z południowoafrykańskim przedsiębiorcą, działającym dotąd w branży górniczej. Brian Gilbertson dysponuje pieniędzmi potrzebnymi na odbudowanie legendy, członkowie rodziny  Fabergé mają pomysł na promocję i rewitalizację marki. Ich wspólne plany nie są ujawnione. Najprawdopodobniej jednak to powstałe w słusznej sprawie „konsorcjum” będzie starało się przywrócić nazwisku  Fabergé należną mu cześć. Jeśli tak się stanie i jajka ponownie będą wytwarzane zgodnie z tradycyjną konwencją – wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że rozejdą się jak świeże bułeczki!

 

Carskie jajo 2.0

Oryginalnych jaj zachowało się do dzisiaj 50. Jedno z nich sprzedano  na niedawnej aukcji za bagatela 18,5 miliona dolarów. Większość znajduje się w rękach prywatnych kolekcjonerów lub na stanie muzeów. Wielu miłośników talentu Fabergé tropi losy jaj zaginionych. Ostatnio jedno z nich odnaleziono pod parapetem, w domu w centrum Moskwy. Jajo cudem uratowano – budynek był przeznaczony do rozbiórki i wyburzenia.

Jajo 1

Fot. 4. Jajo Faberge
Zdjęcie na licencji CC, autor Zombyluvr)

W międzyczasie wykonano także kilka nieoryginalnych, okolicznościowych jaj. Jedno z nich wręczono Michaiłowi Gorbaczowowi. Podarowane w przełomowym historycznie momencie (1991 rok)   określone zostało mianem „jaja pokoju”, a jego uroda rozbudziła na nowo modę na dekoracje i jubilerskie cudeńka inspirowane czasami imperialnej Rosji. Wychodzi więc na to, że jaja  Fabergé czeka długa i świetlana przyszłość. A raczej drugi, w pełni zasłużony renesans.

 

Tekst: Anna Kunicka

 

Licencje do zdjęc:

Fot. 1. Jajo Faberge licencja CC
Fot. 2. Jajo 2 (zdjęcie na licencji CC, autor Carlos Octavio Uranga)
flickr.com/photos/carlos_octavio/5856981588/sizes/z/in/photostream/
Fot. 3. Jajo 3 (zdjęcie na licencji CC, autor fossilmike)
flickr.com/photos/fossilmike/8481429664/sizes/c/in/photostream/
Fot. 4. Jajo 1 (zdjęcie na licencji CC, autor Zombyluvr) 
flickr.com/photos/zombyluvr/9163073436/sizes/c/in/photostream/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *