Pierścionek zaręczynowy cz. II.

 

Dzień dobry.

Tak, jak pisałem tydzień temu, dzisiaj opowiem o alergii na biżuterię.Bride and Groom - Wedding Doodle Set - Design Elements for Scrapbook, Invitation in vector

Wiem, że brzmi to dziwnie, ale tak jest. Trzeba wziąć to pod uwagę przy wyborze pierścionka. Dla mężczyzny pocieszeniem może być informacja że kobiety, które noszą jakąś biżuterię, wiedzą czy mają uczulenie i ewentualnie, na jaki rodzaj metalu. Dlatego warto podpytać Partnerkę, lub jeżeli chcemy zachować całkowitą konspirację przeprowadzić śledztwo wśród jej znajomych.

Generalnie mało osób ma takie uczulenie, ale warto się dowiedzieć. Przezorny zawsze ubezpieczony. Często uczula biżuteria o niskich próbach – 8 i 10 karat, ewentualnie białe złoto które w większości przypadków odbarwiane jest niklem.

Są trzy rodzaje reakcji alergicznych na kontakt z biżuterią:

1. Czernienie skóry (czarny dermografizm)

Tylko spokojnie. To nie jest żaden stan uszkodzenia skóry, a nieszkodliwy objaw oddzielania się twardych cząstek metalu, które osadzają się na skórze i przechodzą przemianę chemiczną. To wszystko powoduje czarne zabarwienie. Dotyczy to złota, srebra, mosiądzu oraz cynku.

Powodem ścierania się metalu na cząstki są: sama skóra, która jest chropowata, oraz różnego rodzaju pudry, które działają na powierzchnię metalu jubilerskiego, jak papier ścierny.

Wiadomo też, że określone cechy osoby noszącej biżuterię mają wpływ na wystąpienie powyższych symptomów. Do nich należy przede wszystkim skład potu.

 

2. Zapalenie skóry wywołane podrażnieniem przez metal

tutaj na jakiś czas wystarczy wstrzymać się z noszeniem biżuterii, by wszystko wróciło do normy.

 

3. Zapalenie skóry wywołane alergią na metal

To występuje właściwie u wszystkich ludzi, ale tylko nieliczni mają z tym problem.

Osoby, które mają uczulenie, po prostu nie noszą biżuterii.
Czasami zdarza się, że uczulenie jest np. tylko na złoto. Kobiety z reguły wiedzą czy są uczulone.

Reasumując. Uczulenie to rzadkość, ale warto o tym wiedzieć. Przy uczuleniu na białe złoto warto wybierać pierścionki z białego złota palladowego, które nie ma emisji niklu.

 

Pierścionek z jednym oczkiem czy kilkoma?

Zanim opowiem o poszczególnych kamieniach, musicie wiedzieć, że są pierścionki z jednym kamieniem i tzw. karmazycje, które posiadają szereg drobnych oczek.

Tak wygląda pierścionek z jednym kamieniem:

Pierścionek z diamentem

Pierścionek z jednym diamentem

 

A tak wygląda z wieloma kamieniami:

 

 

Pierścionek z diamentami

Pierścionek z diamentami

 

Karmazycje wyglądają efektowniej, ale szybciej się niszczą.

I żeby było jeszcze „zabawniej”, to pokażę, że pojawia się jeszcze inna wątpliwość – wielkość kamienia. Pierwszy pierścionek, który pokazałem (ten z jednym brylantem) ma malutki, śliczny kamyczek. Ale proszę sobie wyobrazić, że kamyk może być większy np.

 

Pierścionek z brylantem

Pierścionek z brylantem 1 ct

 

Warto przyjrzeć się biżuterii swojej Ukochanej. Jeśli nie posiada pierścionków z okazałymi kamieniami, tzn., że pewnie takich nie lubi. Zawsze można też po prostu zapytać. Niektóre kobiety uważają, że duży kamień oznacza dostojność. Dla innych oznacza on niewygodę i przesadne eksponowanie bogactwa.

Zresztą, jeżeli nic się nie spodoba ze standardowych kolekcji zawsze można zamówić pierścionek w którego tworzeniu, będzie się brało udział

http://www.wec.com.pl/Projektowanie-bizuterii-cabout-pol-19.html

Już za tydzień rozpoczynamy cykl tekstów na temat kamieni jubilerskich, które mają swoje znaczenie. Według wierzeń kamienie szlachetne mają różne właściwości, które pomagają uporządkować i częściowo zaplanować naszą przyszłość!


Grzegorz Węc

Wszystkie zdjęcia i grafiki są publikowane:
a) jako zdjęcia własne
b) na podstawie zakupionych umów licencyjnych.   
Categories: Firma, Kamienie jubilerskie, Ludzie, Porady | Tags: , , , , | Leave a comment

Tradycje weselne w Indiach

 

Indie to specyficzny kraj pod wieloma względami. Religia, kultura, kasty, styl życia, poziom gospodarczy, ubóstwo kraju. To tylko kilka przykładów. Indie to jedno z największych państwa świata w którym jeszcze jeden element jest mocno wyjątkowy – tradycje i zwyczaje ślubne.

Przenieśmy się więc dziś do odległych Indii, aby w kilka minut poznać tradycje i zwyczaje ślubne w tym tajemniczym kraju, który z jednej strony przyciąga i kusi wieli turystów, z drugiej strony jest synonimem niebezpieczeństwa, przestępczości, a nawet przemocy wobec płci pięknej.

Nie ma drugiej tak skomplikowanej uroczystości

Z całą pewnością nie ma drugiej tak skomplikowanej uroczystości. Podczas gdy w Polsce podziw budzi błogosławieństwo rodziców, ceremonia ślubna w kościele, tzw. bramy robione przez sąsiadów lub popularne oczepiny, tak w Indiach ceremonia ślubno-weselna przebiega zupełnie inaczej.

 

Ślub w Indiach

Ślub w Indiach

 

Aby zrozumieć ideę ślubów w Indiach należy chociaż trochę zrozumieć religię panującą w tym kraju. Religijny konserwatyzm panujący w Indiach sprawia, że opisany wieki temu w świętych księgach przebieg ceremonii zaślubin, choć w wersji częściowo zmienionej, funkcjonuje po dziś dzień. Fascynujące jest, więc to, że cała ceremonia nie wynika z przyjętych przez ludzi norm, a wywodzi się bezpośrednio ze świętych dla Hindusów ksiąg. Powiązana z religijnymi wierzeniami, rytuałami, okraszona muzyką, tańcem i dobrym jedzeniem uroczystość, przyjęła formę towarzyskiej zabawy i święta. Barwne stroje, orientalne dekoracje podkreślają uroczysty charakter obrzędu zaślubin i są normą.

Umowa społeczna i ścieżka rozwoju

Dla Hindusów małżeństwo to nie tylko związek dwóch ludzi, ale też pewnego rodzaju zawarcie umowy społecznej oraz ścieżka rozwoju na kolejne lata życia. Dlatego uroczystość weselna może w Indiach trwać nawet kilka dni. Sztywne wypełnienie wielu reguła, jasno określona procedura – tak wygląda scenariusz uroczystości, który nie może być spontaniczny. Nie będzie jednak tego wszystkiego dopóki dopóty rodzice młodych nie zaakceptują miłości Młodej Pary. Dziś ponad 90% małżeństw to związki aranżowane przez rodziny, a jeśli zdarzy się, że młodzi znają się wcześniej i zakochają się w sobie, to takie małżeństwo musi zostać wpierw zaakceptowane przez ich rodziców. Jak dochodzi do akceptacji? Rodzice korzystają z wielu wróżb, horoskopów, szukają pokrewieństwa między zakochanymi, sprawdzają historię rodu drugiej strony. Jeśli wróżby wypadają pomyślnie, a rodzina wyraża zgodę na zawarcie małżeństwa, wówczas można zacząć przygotowania do uroczystości.

Wesele w indiach

Wesele w indiach

Majątek złożony ukochanej

W Polsce wielu panów by zaprotestowało lub – jeśli doszłoby do takiej sytuacji – gwałtownie zmalałaby liczba zawieranych małżeństw. W Indiach to standard – zaraz po podjęcie decyzji o zaślubinach Pan Młody musi złożyć stridhana, czyli coś w rodzaju osobistego majątku zagwarantowanego przyszłej żonie, którego nie mógł jej odebrać, nawet gdyby wypędził ją z domu albo się z nią rozwiódł. Ciekawe, prawda? Warto przy tej okazji wspomnieć o biednych dziewczynkach obwieszonych piękną biżuterią – dzieje się tak, ponieważ stridhana to jedyna forma majątku dziedziczona w linii żeńskiej. Stanowi ją przeważnie biżuteria przechodząca z matki na córkę — z czasem wykształcił się zwyczaj noszenia tego dziedzictwa stale, nawet przy pracy.

A co po stronie Panny Młodej? Kobieta jest zobowiązana do wniesienia do nowej rodziny posagu. Jej rodzice pokrywają również koszta wesela. Sam ślub i jego przepych zależy od zamożności i regionu kraju. Należy pamiętać, że Hindusi nie biorą ślubu jedynie z miłości aczkolwiek tradycja kojarzenia małżeństw odchodzi w zapomnienie.

Dzień ślubu

Ostatni punkt przygotowań do zaślubin zaczyna się w jego przededniu. W tym dniu Panna Młoda w towarzystwie bliskich ozdabia skórę rąk i nóg wymyślnymi i misternymi tatuażami z henny. Co ciekawe ozdobienia tego typu zmywają się stopniowo i powoli, a według wierzeń, im dużej będą schodzić, tym lepiej młoda mężatka będzie traktowana przez teściów.

Dzień ślubu zaczyna się wcześnie rano od rytualnej kąpieli, która ma służyć oczyszczeniu. Wiąże się to z założeniem na ciało vatny lub uptanu – pasty ze proszkowanej kurkumy i oleju musztardowego, która ma także moc oczyszczającą. Po kąpieli oboje młodych ma ciała namaszczane kurkumą, pastą z drzewa sandałowego i aromatycznymi olejkami.

 

Wesele w Indiach

Wesele w Indiach

Jeszcze ciekawiej wygląda to w kwestii ubioru – przed samym ślubem stare ubrania Panny Młodej rozdawane są ubogim, a ona sama przyodziewana jest przez matkę, krewnych i przyjaciół w uroczysty strój i tradycyjną, złotą biżuterię.

Więcej luzu w kwestiach ubioru ma Pan Młody. Mężczyzna może być do ślubu ubrany w kafni (długą koszulę do kolan) i pijama (spodnie) lub dhoti, a także turban. W ostatnich czasach coraz bardziej popularne stają się bardziej liberalne stroje – przynajmniej w przypadku Pana Młodego.

Gdzie odbywa się ślub

Ślub jak i wesele odbywają się pod gołym niebem. Kiedy orszak ślubny pana młodego dociera do miejsca, w którym ma się odbyć ceremonia ślubna, jest wieczór. Pan młody i jego krewni są witani wiankami kwiatów przez bliskich panny młodej. Celem prowadzącego uroczystość jest zapoznanie obu stron ze sobą. Krewni dziewczyny wręczają podarki bliskim Pana młodego, począwszy od dziadka, ojca, wujka i braci. Są to zazwyczaj pieniądze i wręczane są jako wyraz szacunku.
Dopiero po tym wszystkim wyprowadzana jest Panna Młoda. Dawniej to właśnie wtedy Pan Młody mógł po raz pierwszy zobaczyć swoją przyszłą żonę. Dziś to się zmieniło. Młodzi na znak zawarcia ślubu nakładają sobie nawzajem na szyje wieńce z pomarańczowych nagietek. Zaraz potem panna młoda wraca do domu, aby przyjmować życzenia od weselników. Tymczasem w ogrodzie odbywają się tańce.

Modlitwa do Ganeshy

Kulminacyjnym punktem zaślubin jest modlitwa do Ganeshy. Następuje odsłonięcie specjalnej zasłony, która symbolizuje usunięcie barier na wspólnej drodze życia, następuje modlitwa do Ganeshy (ganesh puja) z prośbą o błogosławieństwo, sukces i szczęście dla Młodej Pary. W dalszej części młodzi wymieniają kwietne girlandy, które symbolizują zjednoczenie ich serc, umysłów i dusz. W dalszej części ceremonii Panna Młoda jest symbolicznie przekazywana przez ojca w ręce Pana Młodego. Dzieje się to w momencie, gdy kapłan umieszcza prawą dłoń narzeczonej na prawej dłoni mężczyzny, śpiewając mantry, które mają zapewnić im długie i szczęśliwe życie w małżeństwie (hasta melap & kanyadaan). Potem Pan Młody składa przyrzeczenie uczciwości w pobożności, bogactwie i radości.

Wesele w Indiach.

Wesele w Indiach.

Warto tutaj wspomnieć o tzw. sapta padi. W tłumaczeniu oznacza to siedem kroków i element ten jest ważną częścią zaślubin. Panna Młoda składa ofiarę wsypując do rozpalonego pośrodku namiotu ognia ziarenka ryżu, po czym wraz z wspartym na jej ramieniu Panem Młodym okrąża ogień. Każdy krok jaki wspólnie pokonują symbolizuje pewien element ich związku (wspólną radość, smutek itp.) – jest to zarazem pierwsze siedem kroków ich wspólnego małżeństwa. Młodzi okrążają ognisko cztery razy – pierwsze trzy razy prowadzi Panna Młoda, potem prowadzenie przejmuje Pan Młody. Po zakończeniu każdego okrążenia Panna Młoda wrzuca do ognia ziarna ryżu.

Mało pozytywne tło

Niestety dużym problemem współczesnych Indii jest kwestia rozwodów, które praktycznie nie istnieje w tym kraju. Jeśli żona będzie chciała odejść od męża w wyniku nieporozumień, jednocześnie skazuje siebie na liczne poparzenia. W praktyce kobieta zostaje oblana naftą i podpalana, a rodzina męża stwierdza, że to niezbepieczny wypadek, któremu uległa kobieta przypadkowo na skutek gotowania na naftowym palniku. Tego typu ekscesy nie należą do większości – ale obok licznych gwałtów – stanowią spory problem dla współczesnych Indii. Niepokoi reakcja władz i policji, które wydają się być obojętne na tego typu wydarzenia.

 

Tekst: Dariusz Brzezicki

Wszystkie zdjęcia publikowane są na podstawie umowy licencyjnej z dnia 2015-03-20.

Categories: Ludzie, Porady | Tags: , , , | Leave a comment

Jak wybrać pierścionek zaręczynowy cz.I.

 

Witam serdecznie

Na początku wyjaśnienie – dlaczego postanowiłem przygotować serie tekstów o zaręczynach oraz pierścionku zaręczynowym?

Zauważyłem, że w romantycznych filmach wszystko jest idealne. Pierścionek kupowany jest zwykle spontanicznie, między wizytą u fryzjera, a wejściem do sklepu spożywczego. I zawsze pasuje idealnie. Karmieni takimi historyjkami, nie zdajemy sobie sprawy, że kupno pierścionka to nie lada wyczyn. Jestem złotnikiem i wiem, jak wygląda rzeczywistość. Z pewnością nie wygląda tak, jak na filmach.

Oczywiście może być idealnie. Wystarczy po prostu wszystko zaplanować. Jeżeli czytacie ten tekst jesteście na najlepszej drodze do tego by uniknąć błędów oraz niepotrzebnego stresu..

Pierścionek możecie wybrać wspólnie z narzeczoną – nie ma problemu. Po prostu idziecie i wybieracie. Takie rozwiązanie jest trochę pozbawione filmowego romantyzmu, czyli nie ma tu elementu zaskoczenia :)

Bez względu na to, jaką formę zakupu wybierzecie wiedza z serii tych artykułów będzie bezcenna.

Oto spis następnych części:

#2/9 – Reakcje alergiczne na biżuterię, oraz pierścionek z jednym oczkiem czy kilkoma?
#3/9 – Kamienie jubilerskie: Diament, Szafir i Rubin
#4/9 – Kamienie jubilerskie: Szmaragd, Turkus, Ametyst
#5/9 – Kamienie jubilerskie: Topaz, Perła, Opal, Koral
#6/9 – Kamienie jubilerskie: Granat, cyrkonia, oraz podsumowanie kamieni
#7/9 – Rozmiar pierścionka, oraz w jakiej kwocie kupić pierścionek?
#8/9 – Certyfikat jakości, oraz napisy w pierścionku
#9/9 – Zaręczyny :)

Już za tydzień opowiem o reakcjach alergicznych. Tak, można mieć alergię na biżuterię wiedzieliście o tym?

Zakochani w sercu

Do usłyszenia.

Grzegorz Węc

Wszystkie zdjęcia i grafiki są publikowane na podstawie umowy licencyjnej z dnia 2015-04-07

Categories: Firma, Kamienie jubilerskie, Ludzie, Porady | Tags: , , | Leave a comment

Tradycje ślubne w Australii

 

Gdyby zapytać wielu młodych ludzi z Polski, gdzie chcieliby wyjechać za granicę na stałe, gdyby nie ograniczały ich żadne fundusze ani zobowiązania, to wśród odpowiedzi obok USA, Kanady, czy Norwegii, znalazłaby się zapewne Australia. Bo – trzeba przyznać – jest to kraj wyjątkowy.

 

Australia, kontynent i państwo na drugim końcu globu. Jest tajemnicza, skrywa wiele tajemnic, ale też odkrywa dużo ciekawostek. Wciąż żyją tam Aborygeni, lato trwa od grudnia do lutego, znajdziesz tam najdłuższe ogrodzenie na świecie (ponad 5 tys. km), a lekarz do Ciebie dotrze być może samolotem (Królewska Lotnicza Służba Medyczna), stolicą jest Canberra, miasto 13 – razy mniejsze od Sydney, a w Alpach Australijskich pada więcej śniegu niż w Alpach Szwajcarskich. Wyjątkowe państwo, w którym można przeżyć uroczysty ślub i wesele.

 

The bride and groom

Drogą w dal.

 

Na ślub do Australii

Na przestrzeni lat tradycje ślubne w Australii mocno ewoluowały. Dziś to bardzo uroczysty i wzruszający moment dla Pary Młodej i najbliższych. Niezmienna pozostaje jedna zasada – najważniejszym, w wymiarze mentalnym, prezentem dla Pary Młodej jest Biblia, która ma się stać skarbem nowo powstałej rodziny. Co ciekawe, rodzice młodych nie zawsze kupują Biblię. Jest ona przekazywana z pokolenia na pokolenie i stanowi często najważniejszą pozycję w domowej biblioteczce.

Panna Młoda w dniu ślubu ubrana jest w piękną, tradycyjną, białą suknię. W Australii dominuje chrześcijaństwo (najwięcej jest katolików i anglikanów), dlatego część religijna jest podobno do tej znanej Europejczykom. Często młodzi ludzie w Australii wybierają jednak nietypowe miejsca na uroczyste zawarcie małżeństwa – może to być nawet plaża na którą udają się z księdzem lub pastorem i bliskimi osobami.

Po mszy, czy też nabożeństwie, młodzi udają się na wesele. Wciąż jest pięknie i uroczyście, ale nie znajdziesz na australijskim weselu gości tańczących do białego rana, jak i zabaw znanych nam, jako oczepiny. Cały czas dominuje tematyka uroczysta, która można określić bardziej przyjęciem, aniżeli zabawą. To właśnie na czas wesela wszystkie nieporozumienia są odkładane na bok tak, aby Para Młoda mogła spokojnie rozpocząć szczęśliwe wspólne życie. Warto wiedzieć, że wiele australijskich tradycji zostało zaczerpniętych z Anglii, ale także ze Szkocji i Irlandii jak również ze zwyczajów rdzennych mieszkańców. Jedyną rzeczą jaka od wieków się nie zmieniła to wymiana obrączka pomiędzy młodymi. Obrączka jest perfekcyjnym kołem bez początku i końca. Tak jak w większości krajów symbolizuje niekończącą się miłość.

Mocno uroczystą chwilą w tradycji weselnej w Australii jest tzw. laudacja. Ktoś bliski – rodzic, rodzeństwo itp. – wygłasza mowę o Pannie Młodej lub Panu Młodym. Taka osoba wspomina dzieciństwo młodej osoby, szczególne momenty, historie miłosne itp. Mowie takiej towarzyszy wiele śmiechu, wzruszeń, a czasem i łez.

 

Wedding in the Port Douglas Coast

Wesele w Port Douglas Coast

 

Młodzi bez świadków

Para Młoda zamiast świadków ma druhów. Najczęściej 3. lub 5. kobiet dla Pani Młodej i tyle samo mężczyzn dla Pana Młodego. Druhny najczęściej ubrane są w fioletowe lub różowe suknie. Do tych kolorów najczęściej dobierane są kolory kwiatów, zaproszeń, czy kokard na przystrojonych krzesłach i obrusach. Zainteresowaniem cieszą się kwiaty. Szczególnie mowa tutaj o białych lub różowych liliach orientalnych, orchideach singapurskich oraz różach. Coraz częściej stół weselny dla gości jest okrągły.

 

Tekst: Dariusz Brzezicki

Wszystkie zdjęcia są publikowane na podstawie umowy licencyjnej z dnia 2015-03-20

 

Categories: Ludzie, Porady | Tags: , , , | Leave a comment

Ślub w Japonii – tradycja pomieszana z nowoczesnością

 

Japonia to kraj skupiający ludzi rozmawiających w jednym z najtrudniejszych języków świata, osób pracowitych, gdzie szczególnym szacunkiem cieszą się osoby starsze. To też to miejsce na ziemi, gdzie tradycja narzeczeńsko – ślubna jest wyjątkowo bogata i przeplatana nowoczesnością.

Kraj Kwitnącej Wiśni, bo tak często nieformalnie mówi się o Japonii, to też to miejsce na ziemi, gdzie ludzie żyją najdłużej. Zdrowy styl życia, odpowiednia dieta, wysoki standard opieki medycznej i być może – przede wszystkim – troska o siebie nawzajem w związku. Bo małżeństwo w Japonii zobowiązuje.

Shintoizm punktem wyjścia

Punktem wyjścia jest shintoizm, czyli dominująca religia w Japonii. Mieszkańcy wyspy wierzą w Kami – to bogowie, siły duchowe czuwające nad domowym ogniskiem i zapewniające szczęście całej okolicy. Starożytni oddawali cześć tym siłom i żyli w harmonii z naturą. Uznanie boskiego pochodzenia pierwszej rodziny cesarskiej stało się dogmatem tej religii. Według wierzeń obecnie panujący cesarz Akihito jest 125. potomkiem bóstw w prostej linii. Ogólna ilość wyznawców shintoizmu określana jest na około 60 mln. Warto wiedzieć, że nawet Japończycy obrządku buddyjskiego w dniu ślubu przyjmą tradycję shintoizmu. Dla porównania cała wyspa liczy 2 razy więcej ludności. I właśnie w większości tradycje narzeczeńsko – ślubne w Japonii wynikają z shintoizmu.

 

Świątynia w Japonii

Świątynia w Japonii

 

Jeszcze do około 1850 roku ceremonię ślubu w Kraju Kwitnącej Wiśni aranżowali rodzice Pary Młodej. Dziś to całkowicie się zmieniło, a o tym, że para chce iść razem przez całe życie decydują oni sami, a nie ich rodzice. Kiedy dwójka wyznawców shintoizmu podejmie decyzję o ślubie, wtedy też wybiera sobie inną parę narzeczonych (na przykład znajomych), która będzie występować w charakterze pośredników między młodymi. Rola drugiej pary nie ogranicza się tylko do obecności na ceremonii – zobowiązują się oni do tego, że będą wspierać małżonków oraz odwodzić od ewentualnej próby rozejścia. Często również Para Młoda dostaje od swoich teściów prezenty zaręczynowe ( herbata, pieniądze, ubrania), które musi zaprezentować gościom na uroczystości.

Pierwsze spotkanie

Oficjalne, pierwsze spotkanie młodych obydwa się w obecności swatów. To po tym spotkaniu młodzi z rodzinami zastanawiają się, czy było udane. Jeśli tak organizowane jest kolejne, mniej formalne, ale za to z propozycją małżeństwa i oficjalnych zaręczyn. Podarek zaręczony to nie zawsze pierścionek z brylantem, czy też diamentem – w Japonii z tej okazji Pan Młody wręcza ukochanej woreczek z gotówką lub lniane białe nici, które symbolizują wspólny cel, jakim jest osiągnięcie we dwoje w zdrowiu starości. To własny na tym etapie ustalany jest też termin ślubu.

 

Kwitnąca wiśnia

Japonia – kraj kwitnącej wiśni.

 

Moment ślubu

Wesele na 150 osób? To nie obrazek z Japonii. Japończycy na uroczystość ślubną zapraszają tylko najbliższe osoby, a nie całą rodzinę, łącznie z dalekimi krewnymi. Inna jest też moda ślubna – Panna Młoda występuje w tradycyjnym stroju japońskim – ozdobnym kimonie z narzutką i w specjalnym przybraniu głowy, Pan Młody – w kimonie z wyhaftowanymi herbami rodu i szarawarach. W przeszłości młode Japonki ubierane były we wspaniały strój, na który składało się aż 12 barwnych kimon. Dziś to tyko kilka warstw. Pani Młoda wywodząca się z rodziny o tendencjach konserwatywnych dodatkowo na głowie ma ozdobne nakrycie. Na początku ceremonii Młoda Para wypija trzy łyżki sake (gorącego wina ryżowego) z małych czarek. Potem odmawiają przysięgę, której głównym elementem jest rytualne oczyszczenie dokonane w świątyni przez shintoistycznego kapłana. Pan Młody odczytuje przysięgę wierności, nowożeńcy wymieniają się pucharami oraz obrączkami i składają bogom w darze gałązkę świętego drzewa Sakaki.

Zdarzają się też śluby chrześcijańskie….składane przez Japończyków nie mających nic wspólnego z tą religią. Chodzi jedynie o zachowanie formy zgodnej z religią chrześcijańską, ale tylko częściowo. Taka uroczystość odbywa się w kościele lub kaplicy w gronie rodziny, przyjaciół i współpracowników. Panna Młoda prowadzona jest przez ojca przed ołtarz, gdzie zostaje symbolicznie przekazana Panu Młodemu. Formuła przysięgi małżeńskiej jest japońskim tłumaczeniem wersji stosowanej w Europie. Najczęściej nie towarzyszy temu uroczysta msza, spowiedź ani wspólna komunia.

 

Kimono - tradycyjny strój

Japoński tradycyjny strój – kimono

 

Wystawne wesele

Wesele japońskie jest wystawne, ale – to subiektywna opinia – nie do końca zabawne. Przyśpiewek w stylu „hej wesele, tańcowało” raczej nie usłyszymy w tym pięknym kraju. Goście weselni za stół siadają według określonego porządku, w zależności od stopnia pokrewieństwa. Później, podczas przyjęcia, opowiada się zabawne historie o Młodej Parze zakończone wznoszeniem toastu za ich zdrowie i pomyślność we wspólnym życiu. Główna część wesela to właśnie popis oratorskich umiejętności gości, prezentujących pochwały na cześć Młodej Pary. Gdy to nastąpi Młodzi obdarowywani są prezentami, które są przewiązane specjalnym sznurkiem, zwanym mizuhiki. Sznurek często jest dwubarwny i łączy takie kolory jak srebrny i złoty, czerwony i złoty, czerwony i biały lub purpurowy i biały. Trudno mówić o zabawie do białego rana. Po przemówieniach i prezentach Para Młoda żegna swoich gości, by za kilka dni udać się na podróż poślubną. Japończycy szczególnie umiłowali sobie Hawaje.

Tekst: Dariusz Brzezicki

Wszystkie zdjęcia publikowane są na podstawie umowy licencyjnej z dnia 2015-03-20.

Categories: Ludzie, Porady | Tags: , , | Leave a comment

Ślub i wesele jak z bajki – w Tajlandii to pewne.

 

Ślub jak z bajki? W Polsce to możliwe, ale co powiesz na ślub kilka tysięcy kilometrów od rodzinnego domu, w dalekiej i uroczej Tajlandii? Tak, wiemy – brzmi nierealnie, bo na taki luksus mogą sobie pozwolić nieliczni Polacy, ale każdy z nas może wiedzieć, jakie są zwyczaje weselne w Tajlandii.

Beer pong, setki nocnych klubów, piękne kobiety, cudowne plaże – to tylko kilka skojarzeń dla przeciętnego śmiertelnika ze Starego Kontynentu na pytanie o Tajlandię. Inny być może przywołają w głowie sceny z filmu „Kac Vegas w Bangkoku”. Jak jest naprawdę?

 

Ślub i wesele totalnie inne

Różnice między kulturą tajską, a polską, czy też słowiańską jest ogromna. No bo już sam fakt zaręczyn – czy w Polsce odbywają się one z samego rana? W Tajlandii jest to często praktyką, a jeszcze dziwniejszy jest powód – chodzi o względy ekonomiczne. Tak, tak – młodzi zaręczają się rano, a ślub biorą tego samego dnia wieczorem! Szukałaś lub szukałeś kiedyś na zdjęciach pięknych kobiet z Tajlandii pierścionka zaręczynowego? Nic z tych rzeczy. Panna młoda w ramach zaręczyn otrzymuje złoto (najczęściej w formie naszyjnika lub/i bransolety), a nie tak jak w Polsce pierścionek. To nie koniec zaskoczeń – datę ślubu para młodych bardzo często wybiera przy pomocy astrologa, który ocenia, czy gwiazdy na niebie będą sprzyjać młodym podczas ceremonii i w dalszym życiu.

 

Ślub w Tajlandii

Ceremonia ślubna Tajów.

 

Różne zwyczaje, państwo wielowyznaniowe

Należy pamiętać, że Tajlandia jest państwem wielowyznaniowym i pewne tradycje w zależności od religii będą się od siebie różnić. Jednym z takich obyczajów jest ceremonia złożenia ofiar przodkom panny młodej, by ich uhonorować, która odbywa się na dzień przed zaślubinami. Na ceremonię powinno się zaprosić mnichów (często praktykowane też w bezwyznaniowych rodzinach) i złożyć im podziękowania za czuwanie nad ceremonią (w formie pieniężnej oczywiście). Innym sposobem na zyskanie szczęścia jest zwrócenie wolności zwierzętom (np. uwolnienie ptaka z klatki lub wypuszczenie rybki do wody). Powszechnie uważane jest też, że Pan Młody powinien podarować pieniądze miejscowej świątyni w imieniu rodziców Panny Młodej, czym okaże im wielki szacunek, a sobie i swojej wybrance zapewni tym życie w miłości. Zapraszanie na ceremonie zaślubin, która często ma miejsce w domu mnichów jest gwarancją szczęścia pary młodej.

 

Rodzina Młodego wykupuje Młodą

Uroczystość ślubna to nie tylko stres i obowiązki dla Pana Młodego, ale też jego rodziny. Rodzina Pana Młodego powinna zawczasu pomyśleć, w jaki sposób wykupić Pannę Młodą z jej domu i ustalić cenę na jaką mogą sobie pozwolić z jej rodzicami. Wysokość tak zwanego Sinsod’u zależy od statusu rodziny, z jakiej wywodzi się wybranka i jej wykształcenia. Jednym słowem – mówiąc kolokwialnie – dziewczyna z lepszego domu wiąże się z większą ceną. Bardzo często Sinsod oddawany jest przez rodziców, jako prezent ślubny dla nowożeńców.

 

Procesja ślubna w Tajlandii

Gdy wszystko jest już ustalone nadchodzi czas na procesję Khan Maak. Pan Młody z całą swoją rodziną niesie dary (Khan maak Man) do domu Panny Młodej w barwnej i wesołej procesji. Jednak przed dostaniem się do domu Panny Młodej może natknąć się na małą przeszkodę – jest to tzw. ceremonia bramy. Liczba symbolicznych bram może się różnić w zależności od regionu, najczęściej jednak ustawiane są dwie: złota i srebrna reprezentowane przez wstążki w tym kolorze trzymane przez dwie kobiety z rodziny Panny Młodej.

Aby otworzyć bramę i dostać się do ukochanej, Pan Młody musi mieć do niej klucz w postaci koperty z pieniędzmi. Strażniczki mogą droczyć się z nim i żartować z tego jak mało warta jest narzeczona. Po otworzeniu bramy rodzina Pana Młodego daje przygotowane wcześniej prezenty w postaci… bananów.

Ślub w Tajlandii

Ceremonia RodNam Sang

 

To nie koniec, a wręcz przeciwnie – spektakl dopiero się rozkręca. Para młoda, w tradycyjnych tajlandzkich strojach, klęka i ich ręce przewiązywane są białą wstążką (Sai monkhon). Dzięki niej wiemy, że ich życia są połączone, jednak indywidualność zostaje zachowana. Ważną częścią tego rytuału jest ceremonia Rod Nam Sang (Rod nam- przemoknięty wodą, sang- muszla). Muszla używana jest, aby polać wodą święconą złączone dłonie młodych – robi to każdy z gości. Każdy z nich zostawia też w koszyku, który stoi obok prezent (przeważnie pieniądze, a wysokość sumy określana jest przez status społeczny gościa). Następnie ma miejsce Phiti Bai Sri Su Kwan  czyli Ceremonia Białej Wstążki podczas której Państwo Młodzi rozrywają wstążkę, która łączy ich dłonie. Osoba z dłuższym końcem jest uznawana za tą, która w związku kocha głębiej. Końcową częścią tych obrzędów jest tak zwane Sai Sin, czyli każdy z gości obwiązuje nadgarstek Młodej Pary białym sznurkiem. Sznurek ten ma pozostać na nich przez 3 dni, co podobno przynosi szczęście młodym.

 

„Hej wesele tańcowało…”

Trzeba przyznać, że samo wesele nie różni się tak bardzo od tego w naszym zwyczaju, chociaż goście w Tajlandii na tę uroczystość zapraszani są przeważnie ustnie. W Tajlandii nie ma rytualnego rzutu kieliszkami, jeśli wodzirej jest rozrywkowy może pozwolić młodej parze na mały pocałunek. Na weselu często typowany jest tzw. gość honorowy, który jest przeważnie autorytetem dla młodej pary, często też dla całej społeczności zamieszkującej okolicę. Później już zaczynają się tańce i zabawa w rytmie muzycznych hitów.

Tajski Ślub

Ceremonia Sai Sin – wiązania młodych sznurkiem.

Zanikającym rytuałem (przetrwał na wsiach) jest przygotowanie łóżka Pary Młodej. Para Młoda po długim, męczącym dniu na swoim łóżku zastaje parę starych ludzi. Nie zostają na noc (uff!), a jedynie są dowodem na to, że długie i pomyślne małżeństwo (o dziwo!) jest możliwe. Co więcej, często staruszkowie w ramach tego rytuału karzą Parze Młodej przez 3 dni spać z paczuszkami ryżu i monet…

Tekst: Aleksandra Węc, Dariusz Brzezicki

Wszystkie zdjęcia publikowane są na podstawie umowy licencyjnej z dnia 2015-03-20.

 

Categories: Ludzie, Porady | Tags: , , | Leave a comment

Biżuteria art déco

 

Zwykło się uważać, że to jubilerzy czerpią z dokonań malarzy, nie odwrotnie. Tak to zresztą bywa, że sztuka użytkowa wynika z artyzmu „wyższych lotów”, a twórcy obrazów czy rzeźb inspirują swoimi dziełami złotników, architektów czy kreatorów mody. W tym jednak przypadku było inaczej. I chociaż autorom przełomowych postulatów artystycznych będzie to nie w smak – prawda jest taka, że faktycznym ojcem i pionierem nurtu art déco nie był utalentowany malarz czy teoretyk sztuki, ale pracownik słynnego Louisa Cartiera!

Styl art déco był artystyczną reakcją na bijący na przełomie XIX i XX wieku rekordy popularności nurt art nouveau. Szalona, bardzo zdobna, ale niepoukładana i otwarcie bojkotująca klasycyzm secesja zaczęła się z czasem – po prostu – przejadać. Głowa od przybytku nie boli tylko teoretycznie. W praktyce, miłośniczki biżuterii czy fani plakatów Alfonsa Muchy dostali porządnej czkawki od nadmiaru orientalnych, misternych detali ustawionych w nieuporządkowanym szeregu. Historia sztuki zatoczyła więc (kolejne zresztą) koło, a część z twórców zdecydowała się podjąć wyzwanie przedstawienia tradycyjnych, dobrze znanych i cenionych wcześniej form klasycystycznych w nowej odsłonie. Tak właśnie rozwinęło się art déco – styl, którego ojcem nie jest historyk czy teoretyk sztuki, ale absolwent Ecole des Arts Decoratifs, Charles Jacqueau.

 

Kariera u Cartiera

Louis Cartier zdecydował się zatrudnić Jacqueau w 1909 roku, a więc w chwili, kiedy zdobna secesja przeżywała szczyt popularności. Młody projektant – zainspirowany baletem Diagilewa – postanowił jednak zboczyć z modnej wówczas ścieżki i poszukać inspiracji nie w życiu bohemy, ale w zbiorach Luwru. Pod wpływem wystawy przedstawiającej eksponaty z Indii, Chin czy Egiptu nakreślił pierwsze szkice biżuterii w nowym stylu.

 

Biżuteria art deco1

Fot. 1. Biżuteria art deco
zdjęcie na lic. CC, autor Clive Kandel

Projekty Jacqueau były – tak jak secesyjne pierścionki czy broszki – dekoracyjne, przyciągające wzrok, zadziwiająco dopracowane i mocno orientalne. Dodatkowo, w odróżnieniu od biżuterii w stylu secesyjnym, jego propozycje zachwycały wyraźną symetrią i klasycznymi proporcjami. Cartier był urzeczony pomysłami (zaledwie dwudziestoczteroletniego) Jacqueau i zlecił mu nadzór nad pełną kolekcją. Pochodzące z niej biżuteryjne dodatki i przedmioty użytkowe (między innymi piękne zegary) trafiły do paryskiego sklepu Cartiera, gdzie opisywane były jako „wybór perskich, hinduskich i tybetańskich przedmiotów biżuteryjnych zaadaptowanych do wymagań ostatniej mody”.

 

Biżuteryjna sałatka

Pomysł na nową estetykę sprawdził się w stu procentach, a  Jacqueau projektował dla Cartiera przez kolejnych 25 lat. To zresztą on, wespół z Jeanne Touissant (która pełniła stanowisko – jakbyśmy to dzisiaj określili – brand managera), odpowiedzialny jest w największej mierze za rozszerzenie oferty tej kultowej marki o wyroby dla kobiet. Wcześniej, Cartier specjalizował się w męskich akcesoriach – papierośnicach, szczoteczkach do wąsów czy w gustownych kompletach na biurko. Sukces kolekcji Jacqueau i zdecydowana polityka promocyjna wyzwolonej i czułej na wahania trendów Touissant zmieniły wszystko. I – przy okazji – wpłynęły na dzieje sztuki „najwyższych” lotów.

Biżuteria art deco2

Fot. 2. Biżuteria art deco
zdjęcie na lic. CC, autor Clive Kandel

Cartier przeorganizował swoje szeregi. Utworzono wydział „S”, który zajmował się wykonywaniem kobiecej biżuterii i gustownych akcesoriów (na przykład wnętrzarskich)  ze szlachetnych metali. Wśród sztandarowych projektów wydziału „S” znalazły się między innymi torebki z krokodylej skóry ze srebrnymi lub złotymi okuciami, lampki nocne, zdobione szkła powiększające czy dekorowane geometrycznymi wzorami ramki na fotografie. Broszki, kolczyki, naszyjniki i bransolety swoją formą nawiązywały do stylistyki hinduskiej, dalekowschodniej, orientalnej. Dekorowano je rubinami, szafirami, brylantami i szmaragdami: dużymi, szlifowanymi na kształt egzotycznych turbanów i osadzanymi w złotych ramach.

To bardzo charakterystyczne i przełomowe wzornictwo stało się znakiem rozpoznawczym Cartiera. Bogactwo kolorowych kamieni wyeksponowanych na tle złota przypominało wielobarwny, orientalny deser – przez co estetykę zapoczątkowaną przez  Jacqueau zaczęto określać mianem „sałatki owocowej”.

Projekty Cartiera były niezwykle inspirujące. Kształt, forma i linia biżuteryjnych cacuszek i zdobnych akcesoriów wpływały na artystów realizujących się w innych dziedzinach sztuki. Malarze, rzeźbiarze czy architekci byli wówczas znudzeni chaotycznym, przeładowanym nieco art nouveau i tęsknili za klasyką w nowoczesnym wydaniu. Precyzyjne, symetryczne, geometryczne, ale – jednocześnie – przełomowe propozycje Jacqueau stały się dla nich największą inspiracją i impulsem do sformułowania manifestu art déco.

 

Sztuka dekoracyjna

Projekty Cartiera czerpały z tradycji i – jednocześnie – wybiegały w przyszłość. Do tego stanowiły przykład zastosowania wyznaczników dyscypliny przestrzennej, którą twórcy secesyjni celowo przełamywali. Pióra, broszki i naszyjniki wypełniały więc założenia klasycznych norm i porażały nowatorską formą. Nic więc dziwnego, że – z jednej strony – stały się inspiracją dla artystów i – z drugiej – cieszyły tak wielkim powodzeniem.

Biżuteria art deco3

Fot. 3. Biżuteria art deco
zdjęcie na lic. CC, autor Clive Kandel

Biżuteryjne dzieła w stylu art déco nadal cieszą się ogromną popularnością. Klasyczne formy, geometryzm, regularność i symetryczność jest – po prostu – funkcjonalna, ponadczasowa i bardzo inspirująca. Z konwencji  art déco czerpią dzisiejsi architekci, malarze, kreatorzy mody (w tym Oscar de la Renta) czy – rzecz jasna – jubilerzy. To ci ostatni mają zresztą (pamiętając o biżuteryjnej genezie art déco) największe prawo do inspirowania się projektami „starego” Cartiera.

 

Biżuteria art déco

Nieprzerwana popularność biżuterii w stylu art déco nie powinna nikogo dziwić. Naszyjniki, kolczyki czy bransolety nawiązujące zdobieniami do starożytnej Grecji, Rzymu, Sumeru, Babilonii czy Egiptu i charakteryzujące się nowatorskim spojrzeniem na tradycyjne motywy nigdy nie wyjdą z mody. Doskonały kunszt, wyraźne fasetowanie dużych, kolorowych kamieni formowanych na kształt trójkąta czy trapezu, niemal kubistyczna geometria i idealna symetria są przecież wyznacznikami doskonałości. A typowe dla stylu  art déco zestawienie czerni i bieli – na przykład onyks w parze z diamentami – to zawsze mile widziana klasyka.

Biżuteria art deco4

Fot. 4. Biżuteria art deco
zdjęcie na lic. CC, autor Clive Kandel

Biżuteria utrzymana w nurcie art déco to ponadczasowy dodatek. To także pełen wachlarz form, kolorów i historycznych nawiązań wśród których każda kobieta odnajdzie swoją ulubioną konwencję. Spektakularne kolczyki, wyjątkowo luksusowe brosze i bransolety czy monumentalne naszyjniki kojarzą się – słusznie zresztą – z szalonymi latami dwudziestymi i z kultowymi projektami sygnowanymi logo Cartiera, Tiffaniego, Winstona czy Van Cleef and Arpels.  Art déco to synonim stylu glamour w tej najbardziej pożądanej, przedwojennej wersji i trend, który – wraz z modą na vintage – kolejny raz podbija nasze serca.

 

Tekst: Anna Kunicka

 

Licencje do zdjęć:

Fot. 1. Biżuteria art deco 1 (zdjęcie na lic. CC, autor Clive Kandel)
http://www.flickr.com/photos/clivekandel/6790469666/sizes/l/in/photostream/
Fot. 2. Biżuteria art deco 2 (zdjęcie na lic. CC, autor Clive Kandel)
http://tinyurl.com/nrk3hus
Fot. 3. Biżuteria art deco 3 (zdjęcie na lic. CC, autor Clive Kandel)
http://www.flickr.com/photos/clivekandel/6796396422/sizes/c/in/photostream/
Fot. 4. Biżuteria art deco 4 (zdjęcie na lic. CC, autor Clive Kandel)
http://www.flickr.com/photos/clivekandel/6790485108/sizes/z/in/photostream/
Categories: Firma, Ludzie, Porady | Tags: , , | Leave a comment

Barok – historia czarną perłą się toczy

 

Gdy w 1789 roku Francję przycisnął głód – panaceum na kryzys miała stać się rewolucja i obalenie dotychczasowej, taplającej się w luksusach władzy. W XXI wieku, w obliczu widma krachu gospodarczego, sposobem zwalczania galopującej recesji jest (o paradoksie!) prezentowany na wybiegach i forsowany przez trendseterów przepych, który pozwala na chwilowe chociaż oderwanie się od rzeczywistości, ucieczkę w świat marzeń i beztroskie oddanie się drobnym przyjemnościom.

Kiedy Francuzi szturmowali bramy Wersalu – wychowana w świecie bogactwa i luksusu Maria Antonina beztrosko stwierdziła: „ Nie mają chleba? Niech jedzą ciastka!“. O tym, jak potoczyły się dalsze losy królowej wie chyba każdy. Wszystko jednak wskazuje, że projektanci proponujący nam iście wersalski przepych nie podzielą  tragicznego losu królowej i nie trafią – tak jak Austriaczka – na szafot. Ich barokowe kolekcje biją rekordy popularności, a wyceniane na 200 tysięcy złotych kreacje sprzedają się w mgnieniu oka. Świat mody drwi z kryzysu i szaleje na punkcie przepychu spod znaku czarnej perły.

 

Kryzys w dekoracyjnej oprawie

Barok narodził się w Europie podzielonej – w świecie, który nie stanął na wysokości zadania i nie podołał wzniosłym, renesansowym koncepcjom. Z jednej strony dominowała religijna tolerancja i monarchia absolutna, a z drugiej – do głosu dochodzili zwolennicy przywrócenia ideałów chrześcijańskich i modelu państwa (w myśl zasady „Czyja władza, tego religia”) całkowicie poddanego Rzymowi. Przyszłość jawiła się pod znakiem kontrreformacji i indeksów ksiąg zakazanych. Upadała renesansowa idea pokoju i jedności, a Europa pogrążała się w kolejnych wojnach.

 

Barok1

Fot. 1. Barok
zdjęcie na lic. CC, autor opacity

Ucieczką od smutnej rzeczywistości okazała się być sztuka – syntezująca przeciwieństwa, pełna metafizycznego niepokoju, wysublimowana, upiększająca nawet doskonałe, boże dzieła, sprzeciwiająca się renesansowemu klasycyzmowi, zdobna, bogata i  nietuzinkowa jak barocco – czarna perła o nieokreślonym kształcie.

 

Pochwała kobiecości

Wersalski pokaz Chanel Cruise 2013 został przyjęty owacyjnie, a twórca kolekcji – zapytany o inspirację – przyznał, że największym natchnieniem była dla niego ikona rokoko, Maria Antonina. Mimo że kolekcja była – jak na Chanel przystało – dość powściągliwa, wyznanie słynnego projektanta otworzyło drzwi trendom barokowym, które – o dziwo – w dobie kryzysu i cięć budżetowych spotkały się z wielką sympatią odbiorców.

Owszem, próżno doszukiwać się w prezentowanych na wybiegach projektach typowo barokowych fiszbin, krynolin czy draperii, Mimo to zdobnicze akcenty wyraźnie rzucają się w oczy i skutecznie (ku chwale kobiecości!) dominują nad geometrycznym minimalizmem czy stylizacjami zgodnymi z androgenicznym trendem.

Taka historyczna wolta i otwarte czerpanie z barokowego dziedzictwa cieszy wielbicieli urody pojmowanej przez pryzmat klasycznego kanonu. To w baroku kobiecość w pełni rozkwitła, a najbardziej pożądana sylwetka swoim kształtem zaczęła przypominać klepsydrę. Figurę modelowano i podkreślano gorsetami zmniejszającymi obwód talii do absolutnego minimum i ekstremalnie uwydatniającym krągłe biusty.

 

Barok2

Fot. 2. Barok
zdjęcie na lic. CC, autor Nikki Montenegro

Na takim właśnie ideale opierają się projekty współczesnych kreatorów forsujących motywy i zdobienia prawie że żywcem wyrwane z ram obrazów Valezqueza. Domy mody – planując kampanie promocyjne swoich kolekcji – do spotów angażują modelki o pełniejszych figurach lub (tak jak Dolce&Gabanna) gwiazdy pokroju Monici Bellucci.

 

Maria Antonina w orszaku cherubinów

Włoski duet kreatorów już kilka sezonów wcześniej, bardzo nieśmiało, nawiązywał do barokowego szyku, który objawiał się w delikatnych przeszyciach czy złotych, skromnych jeszcze dekoracjach. Jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia, a „modowe” ciastko – w czasach, gdy ceny chleba idą w górę – skutecznie zaspokaja apetyt.

Barokowy szał wybuchł z pełną mocą w 2013 roku. Inspiracją dla współczesnych projektantów są nie tylko dawne stroje, ale i historyczne pałace dekorowane złotymi sklepieniami czy kolorowymi freskami. Ręcznie wyszywane, pozłacane suknie obecne są w kolekcjach Marchesy, Oscara de la Renty czy Roberto Cavallego.

Oprócz złotych elementów we współczesnych projektach znajdziemy też inne, bardzo dekoracyjne i typowo barokowe symbole. Kreacje zdobione są kwiatami, motywami roślinnymi i ręcznie naszywanymi kamieniami czy misternie haftowanymi wizerunkami uroczych, tłustych putto, czyli aniołków portretowanych przez siedemnastowiecznych artystów.

Dopełnieniem stylizacji proponowanych przez kreatorów są oczywiście inspirowane epoką fryzury i kosztowności. Te pierwsze to zwykle wysokie koki upinane na drucianych stelażach i ozdabiane tasiemkami czy (chociaż to już propozycja przeznaczona raczej na bale sylwestrowe) pudrowane peruki.

 

Jubilerskie rokokoko

Projekty prezentowane na wybiegach nie przyjmą się (raczej) w modzie codziennej. A przynajmniej – nie dosłownie. Trudno bowiem połączyć wyjątkową dekoracyjność i przepych propozycji D&G czy Marchesy z formą użyteczną i nie wyglądać przy tym jak żywy gobelin. Ciężko też dostosować konwencję barokową do obowiązującego – chociażby w dużych korporacjach – dress code’u. Jedynie występujące solo elementy – haftowane bluzki czy złote spódnice – przenikają do codzienności i ubarwiają kryzysową rzeczywistość.

Inaczej jest z barokową biżuterią, która w propozycjach domów mody tworzy z ubraniami integralną całość. I która – co najważniejsze –  sprawdza się świetnie także jako dodatek do casualowych stylizacji. Jubilerskie ozdoby są masywne, ciężkie, bardzo charakterne i dekorowane barokowymi lub rokokowymi ornamentami (takimi jak bordiura czy rocaille). Do łask wracają klasyczne kamee,  długie kolczyki, bransoletki noszone w ilościach hurtowych i złote, zdobione perłami i kamieniami szlachetnymi naszyjniki.

Barok3

Fot. 3. Barok
zdjęcie na lic. CC, autor Catherinette Rings Steampunk

Wśród barokowych, jubilerskich propozycji znajdują się też projekty odwołujące się do twórczości siedemnastowiecznych artystów przypominających o przemijaniu, śmierci i Sądzie Ostatecznym. Mimo że barok kojarzy się z dekoracyjnością i beztroskim bogactwem pamiętać należy, że ta niezwykła epoka była też naznaczona licznymi wojnami. Obecny w sztuce motyw vanitas (z łac. marność) kontrastował z napuszoną teatralnością i bogactwem,  skupiając się na ludzkich rozterkach i obawach. Stąd w biżuterii barokowej tak dużo jest odwołań do znanego już w średniowieczu „Memento mori”. Czaszki  i szkielety symbolizujące przemijanie i marność ludzkiego życia to także biżuteryjne, chętnie wykorzystywane elementy.

Historycznie uzasadniony motyw vanitas występuje we współczesnych, nawiązujących do baroku wariacjach w zdecydowanej mniejszości. Dominują za to grube, złote wisiory okalające szyję, wysadzane kamieniami zawieszki w kształcie masek, zwierząt, kwiatów czy cherubinów i długie kolczyki suto ozdabiane perłami i mieniącymi się kryształami. Ma być na bogato, odświętnie, dekoracyjnie. Tak, żeby moda była ucieczką do świata fantazji, w którym głód zaspokaja się nie chlebem, ale francuskimi ciasteczkami.

 

Tekst: Anna Kunicka

 

Licencje do zdjęć:
Fot. 1. Barok 1 (zdjęcie na lic. CC, autor opacity)
http://www.flickr.com/photos/opacity/11159122715/sizes/c/in/photostream/
 
Fot. 2. Barok 2 (zdjęcie na lic. CC, autor Nikki Montenegro)
http://www.flickr.com/photos/nikkimontenegro/5645480626/sizes/z/in/photostream/
 
Fot. 3. Barok 3 (zdjęcie na lic. CC, autor Catherinette Rings Steampunk)
http://www.flickr.com/photos/danielproulx/3940994225/sizes/z/in/photostream/

 

Categories: Firma, Ludzie, Porady | Tags: , , | Leave a comment

Biblia kontra biżuteria

 

Kiedy filmowy Indiana Jones – będąc na tropie legendarnego Graala – dociera wreszcie do tajemniczej krypty, w środku spotyka nie tylko okrutnych nazistów, ale i starego rycerza. Wiekowy mędrzec ukazuje przybyszom aż kilkadziesiąt kielichów i nakazuje wskazać wśród nich ten, który jest skarbem prawdziwym. Pierwszy wyzwanie podejmuje wróg Indiany. Donovan wybiera puchar najpiękniejszy, najbardziej złoty, najmocniej zdobiony i – w jednej chwili – rozsypuje się ze starości. Jones wskazuje na kielich najskromniejszy. Uchodzi z życiem.  

Przystojny i dzielny archeolog to oczywiście postać fikcyjna. Jego przygody to – w gruncie rzeczy – wspólne dzieło Spielberga i Lucasa. Fabuła kultowego filmu nawiązuje jednak do przypowieści powtarzanych od tysiącleci i balansujących (zapewne) na granicy mitu i prawdy. Mędrzec z krypty to najprawdopodobniej rycerz Zakonu Templariuszy, którego członkowie odpowiedzialni są – według legendy – za utrzymanie biblijnego kielicha w ukryciu. Także postać wroga Indiany Jonesa, nazisty Donovana, ma historyczne uzasadnienie. Adolf Hitler mocno wierzył w legendę twierdzącą, że Graal był misą do której zlewano krew zabitych. Osoba, która napiłaby się z tego biblijnego kielicha – stałaby się największym, niepokonanym i nieśmiertelnym władcą! Fuhrer miał ponoć obsesję na punkcie biblijnych skarbów. Była ona do tego stopnia rozwinięta, że wódz III Rzeszy organizował – także w chwili, gdy Niemcy stały na skraju wojennej katastrofy – profesjonalne, bardzo kosztowne ekspedycje poszukiwawcze, które (na szczęście dla losów świata) zakończyły się totalnym fiaskiem.

 

Wyobrażenia kontra przypuszczenia

Złote ikony, bogate ołtarze, uchwycone ręką renesansowych mistrzów i zamknięte w dekoracyjnych ramach wzniosłe sceny biblijne czy zdobne kielichy mszalne – religijność otoczona jest iście jubilerską poświatą. Na płótnach obrazów pojawiają się Archaniołowie ze złotymi skrzydłami i ubrani w strojne szaty Święci o idealnych rysach. Filmy z kolei – zwłaszcza te o historycznym zacięciu – przedstawiają biblijnych bohaterów w bardziej realistycznym, o wiele skromniejszym świetle. Ponoć to kinowe ekranizacje najbardziej pobudzają wyobraźnię. Mimo to, większość z nas – zapytana o wyobrażenie Matki Boskiej – przywoła wizerunek Czarnej Madonny z Częstochowy, a nie skromnej,  ciężarnej kobiety zmierzającej do Betlejem na osiołku.

Dante Gabriel Rosetti - Święty Graal

Fot. 1. Dante Gabriel Rosetti – Święty Graal
zdjęcie na lic. Public Domain

Mieszanie sacrum z profanum i ubieranie świętych w złote szaty to tradycja mająca swoje korzenie w głębokim średniowieczu. Problem w tym, że zarówno bizantyjskie ikony, gotyckie ołtarze Witta Stwosza jak i zdobne projekty współczesnych kościołów wciąż budzą liczne kontrowersje i stają się tematem społecznych dyskusji poruszających kwestię zasadności wychwalania Chrystusa czy wyrażania swojej religijności przy pomocy mieniących się ozdób. Z jednej strony – budowanie monumentalnych świątyń i wznoszenie ołtarzy wykonanych z kosztownych kruszców może być uznane za wyraz szacunku i dowód głębokiej wiary. Z drugiej jednak – takie praktyki kojarzą się także z odpustami  i pobożnością na pokaz. Co ciekawe, zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy precjozów o charakterze religijnym podpierają się argumentami zaczerpniętymi z Biblii.

 

Biblijne kosztowności

Przywołany we wstępie Indiana Jones wygrał filmową potyczkę na śmierć i życie dzięki znajomości historii o Świętym Graalu. To z tego kielicha pił Chrystus podczas ostatniej wieczerzy. Do wnętrza Graala Józef z Arymatei zebrał krew z przebitego boku Mesjasza. Drogocenny kielich – według legend – trafił ponoć do Anglii (gdzie poszukiwał go z polecenia Merlina sam Król Artur) i był ukrywany przez Templariuszy. Ponoć w miejscu w którym znajduje się Graal nie ma chorób, a ziemia wydaje wyjątkowo obfite plony. Dodatkowo, osoba która z niego pije – cieszy się życiem wiecznym.

Z punktu widzenia chrześcijan – historie i przypowieści próbujące wyjaśnić tajemnicę Graala nie mają większego, poza bajkowym, znaczenia. Istotne jest natomiast to, że naczynie w kształcie kielicha stało się naczyniem eucharystycznym, regularnie używanym przez Kościół Katolicki.

Kielichy mszalne są zwykle złote, zdobione, ciężkie. Czy podobnie wyglądał prawdziwy Graal? Niestety, ostatecznego rozwiązania tej zagadki nie znajdziemy na kartach Biblii. Owszem, Prorok Jeremiasz napisał „Babilon był w ręku Pana złotym kielichem, upajającym całą ziemię” (Jr 51,7). Kielichy ze złota były też powszechnie wyrabiane w Starożytnej Grecji i Rzymie. Jednak Chrystus – zgodnie z biblijnymi przekazami – żył w ubóstwie i nie mógł „pozwolić sobie” na szczerozłotą zastawę. We wczesnochrześcijańskiej liturgii – najprawdopodobniej na pamiątkę skromności Chrystusa – wykorzystywano proste naczynia. Dopiero postanowienia późniejszych soborów ujednoliciły wygląd naczyń liturgicznych, które z czasem stały się ciężkie, złote, bardzo dekoracyjne.

W zupełnie innym, mniej skromnym świetle Biblia opisuję Arkę Przymierza – zbudowaną według instrukcji przekazanych Mojżeszowi przez żydowskich cieśli. Podstawą Arki była skrzynia wykonana z akacjowego drewna i wyłożona z zewnątrz i wewnątrz żółtym złotem. Jej wieko zdobiły dwa posągi cherubinów, a w środku – znajdowały się kamienne tablice z treścią Dekalogu.

 

Arka Przymierza

Fot. 2. Arka Przymierza
zdjęcie na lic. Public Domain

„I uczynią arkę z drzewa akacjowego; jej długość będzie wynosiła dwa i pół łokcia; jej wysokość półtora łokcia i jej szerokość półtora łokcia. I pokryjesz ją szczerym złotem wewnątrz i zewnątrz, i uczynisz na niej dokoła złote wieńce. Odlejesz do niej cztery pierścienie ze złota i przymocujesz je do czterech jej krawędzi: dwa pierścienie do jednego jej boku i dwa do drugiego jej boku.

Rozkażesz zrobić drążki z drzewa akacjowego i pokryjesz je złotem. I włożysz drążki te do pierścieni po obu bokach arki celem przenoszenia jej. Drążki pozostaną w pierścieniach arki i nie będą z nich wyjmowane. I włożysz do arki Świadectwo, które dam tobie.” – drogocenna Arka, do czasu wybudowania przez króla Salomona pierwszej świątyni, towarzyszyła Izraelitom we wszystkich wyprawach wojennych. Wiara w to, że armia posiadająca Arkę jest niezwyciężona przetrwała tysiąclecia. Wspomniany już, obsesyjnie poszukujący śladów Graala Hitler finansował też ekspedycje skoncentrowane na odnalezieniu biblijnej, drogocennej skrzyni.

 

Piekielne słabości?

Mimo licznych hipotez dotyczących miejsca ukrycia Arki – ozdobiona złotem skrzynia nigdy (przynajmniej oficjalnie) nie została odnaleziona. W Biblii jednak odkryć możemy wiele informacji dotyczących rozmaitych precjozów. I – co najbardziej istotne – wskazówek dotyczących tego, jak takie biżuteryjne skarby powinniśmy traktować.

„Azazel nauczył ludzi wyrabiać miecze, sztylety, tarcze i napierśniki. Pokazał im metale i sposób ich obróbki: bransolety i ozdoby, sztukę malowania oczu i upiększania powiek, bardzo cenne i wyszukane kamienie i wszelki [rodzaj] kolorowych barwników. I świat uległ zmianie. Nastała wielka niegodziwość i wielki nierząd. Pobłądzili, a wszystkie ich drogi stały się zepsute.” – grzmi złowrogo Księga Henocha. Wypływający z tego fragmentu wniosek jest prosty – miłość do ozdób czy stosowanie makijażu jest dowodem zepsucia i próżnej, inspirowanej siłami nieczystymi niegodziwości. Czyżby błyskotki były „negowane” przez Biblię? I tak, i nie.

Pewnym pocieszeniem jest fakt, że Księga Henocha to dzieło apokryficzne – nienatchnione i (zgodnie z postanowieniem Kościoła Katolickiego) niewchodzące w skład Pisma Świętego. Jeśli więc interesuje nas to, jak Biblia postrzega problem biżuterii – lepiej jest sięgnąć do uznanych źródeł, na przykład do Księgi Rodzaju.

Katedra w Walencji - Święty Graal

Fot. 3. Katedra w Walencji – Święty Graal
zdjęcie na lic. Public Domain

W Genesis przeczytamy – z jednej strony – że noszenie pierścieni, amuletów i kolczyków było charakterystyczne dla czcicieli obcych bogów i stało się zakazane. Wyzbycie się i zakopanie pod ziemią takich precjozów uznawano za dowód „nawrócenia”. Warto jednak zauważyć, że biblijne kojarzenie biżuterii z bałwochwalstwem jest tylko tymczasowe. W tej samej Księdze znajdziemy bowiem opis rozkwitu miłości Izaaka i Racheli – „Włożyłem więc kolczyk w jej nozdrza i bransolety na jej ręce. A potem padłem na kolana i oddałem pokłon Panu; i dziękowałem Panu, Bogu pana mego Abrahama, że poprowadził mnie drogą właściwą, abym wziął bratanicę pana mego za żonę dla jego syna.”

Dowodów na to, że bohaterzy biblijni nosili biżuterię doszukiwać możemy się nie tylko w Piśmie Świętym, ale i w licznych apokryfach. Także badania archeologiczne dowodzą, że precjoza były – właśnie za czasów Chrystusa – akcesoriami powszechnymi i uznawanymi za takie, które podkreślają kobiecą skromność i wdzięk. Obdarowywanie kobiet pierścieniami (noszonymi wtedy w nosie), diademami czy kolczykami uznawano za „oświadczyny”. Jeśli kobieta przyjmowała takie prezenty i nosiła ofiarowaną jej biżuterię – był to wyraz jej przynależności i przywiązania do mężczyzny.

 

Tekst: Anna Kunicka

 

Zdjęcia na licencjach:
Fot. 1. Dante Gabriel Rosetti – Święty Graal (zdjęcie na lic. Public Domain)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Holygrail.jpg
Fot. 2. Arka Przymierza (zdjęcie na lic. Public Domain)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Jerycho_ark.jpg
Fot. 3. Katedra w Walencji – Święty Graal (zdjęcie na lic. Public Domain)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Holy_Grail.jpg
 

 

Categories: Firma, Ludzie, Porady | Tags: , , | 1 Comment

Średniowiecze – nie takie wieki ciemne!

 

Kiedy w XV wieku okres rozdzielający antyk od renesansu zaczęto nazywać średniowieczem – określenie to miało wyjątkowo pejoratywny wydźwięk. Wieki średnie uznawano za czas degradacji kultury wysokiej, utożsamiano z epoką ciemności i zacofania. Do dzisiaj zresztą okres między upadkiem cesarstwa zachodniorzymskiego i odkryciem Ameryki kojarzy się z plagą epidemii dziesiątkujących populację Europy i z intelektualnym zastojem. Mimo to moda na średniowieczne rekonstrukcje czy popularność bractw rycerskich nie maleje.

Czyżby wieki średnie wcale nie były tak ciemne i nieprzyjemne jak przedstawia je ocena renesansowych myślicieli? I tak, i nie. Owszem, dziesięć stuleci media tempora nie przyniosło ze sobą wyjątkowych odkryć. Czas ten – zwłaszcza z perspektywy XXI wieku – wydaje się być jednak wyjątkowo magiczny i pociągający. Zwłaszcza, kiedy spojrzy się na średniowiecze przez pryzmat fantastycznych przypowieści i legend, spektakularnych turniejów rycerskich czy (a jeśli nie przede wszystkim) rozwijającego się pod znakiem mody i biżuteryjnego zdobnictwa życia dworskiego.

 

Epoka miecza i krzyża

Feudalizm, teocentryzm kształtujący wizję świata i ideowe wzorce osobowe, hierarchiczność i ogromne znaczenie kościoła, który wpływał na politykę i pełnił funkcję strażnika jedynej wiary – tak, w ogromnym skrócie, nakreślić można dominujące cechy średniowiecza. Poematy rycerskie, apokryfy, pieśni liturgiczne czy tworzone  w myśl maksymy „memento mori” wierszowane  dialogi skutecznie utrwalają jasny obraz, przedstawiający średniowiecze jako epokę hołdującą mocno zarysowanym wzorcom władcy, rycerza i świętego, pokładającą nadzieję w modlitwie i – w obliczu chorób i wojen – trwającą w strachu przed nadejściem śmierci.

 

Biżuteria średniowieczna1

Fot. 1. Biżutera średniowieczna
zdjęcie na lic. CC, autor Kotomi

Oczywiście, opierając się na najbardziej znanych przykładach średniowiecznej sztuki można wyciągnąć wniosek, że życie w średniowieczu koncentrowało się na wojnach, śmierci, oddaniu Bogu i modlitwie. Jednak czas nazywany też epoką „miecza i krzyża” to także okres rozwoju handlu i wzrostu znaczenia miast. A co za tym idzie – to także epoka wielkich romansów, krwawych intryg, dworskich rozrywek i zapierającej dech w piersiach mody. Także tej biżuteryjnej…

 

Wzorce i ideały

Artyści średniowieczni opiewają w swoich poematach i pieśniach żywoty świętych, bohaterskie wyczyny rycerzy i mądre decyzje władców. Do tych trzech, utrwalonych przez literaturę wzorców wypada jednak dodać jeszcze jeden – wzorzec średniowiecznej kobiety.

Ideałem piękna była w media tempora kobieta w ciąży. Błogosławiony stan dodawał jej wdzięku i kojarzył się z boską brzemiennością. Wyjątkowość ciąży podkreślano więc szczególnymi strojami, które zaznaczały uwydatniający się brzuch i przegięty pod jego ciężarem kręgosłup. Przepasywane pod biustem suknie akcentowały krągłości, a głębokie dekolty (które wbrew pozorom nie były bezwstydne) uwydatniały piersi. Największym faux pas było natomiast pokazanie się publicznie bez nakrycia głowy  (czepka, chustki) i odsłonięcie nóg (przez co średniowieczne kobiety okrywały szczelnie dolną połowę ciała zakładając suknie sięgające do ziemi).

Mężczyźni z kolei dążyli do osiągnięcia sylwetki przypominającej trójkąt osadzony na dwóch, smukłych kolumnach. Szerokie, barczyste ramiona, mocne wcięcie w talii oraz szczupłe nogi podkreślano nogawicami oraz watowanymi na piersiach i ramionach, ale mocno dopasowanymi w pasie kaftanami. Całości dopełniały sięgające ramion, swobodnie spływające włosy lub fryzury en ecuelle – a więc strzyżone (dosłownie i w przenośni) od miski.

Biżuteria średniowieczna2

Fot. 2. Biżutera średniowieczna
zdjęcie na lic. CC, autor Kotomi

Wśród bogatszych szczególną popularnością cieszyły się ubrania szyte z kilku warstw sukna lub flauszu, mocno fałdowane, ozdabiane wysokimi kołnierzami i fantazyjnymi rękawami. Mimo że technika barwienia tkanin była mocno rozwinięta, unikano ubrań w kolorze żółtym (takie stroje nosili Żydzi i nierządnice). Najpowszechniejsze były stroje neutralnie brązowe, zielone, szare i różowe. Kreacje czarne i czerwone uznawano – przez to, że tkaniny w takich kolorach były najdroższe – za najbardziej ekskluzywne. Najwięksi krezusi stroili się w jedwabne i aksamity, tkane w dekoracyjne wzory i pięknie haftowane. Czuby ich butów były zakończone obowiązkowym szpicem, ale panów noszący obuwie o ekstremalnie długich noskach uznawano za bufonów.

Za symbol bogactwa uchodziło futro. Chłopi mogli sobie pozwolić na baranie kożuchy, mieszczanie – na płaszcze z lisów i wilków, szlachta nosiła futra z bobrów i kun, a krezusi – sobole, gronostaje i popielice. Sposobem na podkreślenie majętności było też złoto, które w średniowieczu zyskało miano najbardziej szlachetnego metalu i obiektu pożądania tajemniczych alchemików.

 

Złoto kontra średniowieczny mrok

Po jednej stronie średniowiecznej barykady należy ustawić przedstawicieli kościoła, świętych i ascetów czy artystów tworzących (często anonimowo) nie dla poklasku, ale ku chwale Boga i w myśl zasady „Ad maiorem Dei gloriam”. Teocentryzm i wynikające z niego podporządkowanie religii wszystkich spraw ziemskich stało się dominujące. Jednak życie najbogatszych warstw pełne było odstępstw od uznanych, obowiązujących reguł i upływało pod znakiem wszelkiego rodzaju luksusów.

Pożądane w średniowieczu złoto było nierozerwalnie związane z godnością królewską i insygniami władzy. Wykonane z tego kruszcu korony symbolizowały mądrość, a osadzane w złocie kamienie skrywać miały w sobie nadnaturalną moc.

 

Biżuteria średniowieczna3

Fot. 3. Biżutera średniowieczna 1 (zdjęcie na lic. CC, autor Kotomi_)

W średniowieczu wierzono w magiczne i lecznicze właściwości kosztownych minerałów. Sproszkowane rubiny popite winem miały strzec przed chorobami i zbawiennie wpływać na potencję. Pierścienie biskupów i kardynałów wysadzane były szafirami, których kolor nawiązywał do niebiańskości. Dodatkowo, duże, damskie dekolty stanowiły tło dla wisiorów i naszyjników zakończonych ciężkimi, obowiązkowo złotymi i chroniącymi przed działaniami złych mocy krzyżami. Mężczyźni nosili natomiast masywne pierścienie, łańcuchy i naszyjniki, a płaszcze spinali srebrnymi lub złoconymi guzikami.

Popularność średniowiecznych, biżuteryjnych dodatków skrywa w sobie jeszcze jeden, krwawy aspekt. To właśnie na przełomie XIV i XV wieku do Europy dotarły „zabójcze pierścienie”.  Jedną z największych wielbicielek tych budzących grozę dodatków była Lukrecja Borgia – córka papieża Aleksandra VI, znana z rozwiązłości i kazirodztwa morderczyni. To właśnie ona nosiła na palcach pierścionki zawierające w sobie odmierzone porcje śmiertelnej trucizny – przeznaczonej, rzecz jasna, dla wrogów księżnej Ferrary, nazywanej też największą kurtyzaną Rzymu.

 

Średniowieczne inspiracje

Historia wieków średnich nie jest jednoznacznie ponura, nudna, nijaka, naznaczona modlitwą i teocentryzmem. Najdłuższa, nowożytna epoka to nie tylko czas  zaraz i wojen, ale i kopalnia inspiracji z których czerpią współcześni twórcy. Jeśli bliżej przyjrzymy się zarówno życiu mieszczan, jak i losom średniowiecznych władców – odnajdziemy w nich intrygi, miłości i akty bohaterstwa stanowiące gotowy scenariusz popularnych rekonstrukcji. W dziejach średniowiecznych znalazło się też miejsce dla biżuterii, która – swoją formą i dekoracyjnością – wciąż wpływa na dzisiejsze trendy.

Biżuteria średniowieczna4

Fot. 4. Biżutera średniowieczna
zdjęcie na lic. CC, autor Kotomi

Naszyjniki zwieńczone krzyżem, ozdoby włosów, ciężkie pierścienie, dekorowane klamrami wyroby skórzane czy elementy zbroi rycerskiej (w tym kolczugi) inspirują zarówno projektantów pracujących dla wielkich domów mody, jak i jubilerów, których nawiązujące do mody średniowiecznej precjoza podobają się nie tylko fanom mediewistyki, ale i miłośnikom oryginalnych kosztowności.

 

Tekst: Anna Kunicka

 

Licencje do zdjęć:
Fot.1. Biżutera średniowieczna 1 (zdjęcie na lic. CC, autor Kotomi_)
http://www.flickr.com/photos/kotomi-jewelry/2454203039/sizes/z/in/photostream/
 
Fot. 2. Biżutera średniowieczna 2 (zdjęcie na lic. CC, autor Kotomi_)
http://www.flickr.com/photos/kotomi-jewelry/2642780433/sizes/z/in/photostream/
 
Fot. 3. Biżutera średniowieczna 3 (zdjęcie na lic. CC, autor Kotomi_)
http://www.flickr.com/photos/kotomi-jewelry/2421269473/sizes/z/in/photostream/
 
Fot. 4. Biżutera średniowieczna 4 (zdjęcie na lic. CC, autor Kotomi_)
http://tinyurl.com/oqreg36
Categories: Firma, Ludzie, Porady | Tags: , , | Leave a comment